Napoli 2:2 Atalanta. Sędzia z innej ligi.

Podziel się tym artykułem

Napoli wreszcie zagrało bardzo dobry mecz. A że rywal również zaprezentował wysoki poziom, obejrzeliśmy ciekawy pojedynek. Niestety zupełnie odmiennie należy ocenić sędziego, który na koniec zepsuł całe widowisko.

Początek meczu pokazał, że gospodarze chcą jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie, jakie zostawili po poprzednich meczach Serie A. Ruszyli z wielkim impetem i już w pierwszej minucie Kalidou Koulibaly oddał strzał głową z 11 metrów. Kilkadziesiąt sekund później Giovanni Di Lorenzo precyzyjnie podał na 12. metr i tym razem strzelał Arkadiusz Milik. W obu sytuacjach bramkarz nie miał problemu ze skutecznymi interwencjami, ale szturm Napoli zapowiadał wielkie emocje.

Atalanta po pewnym czasie nieco się otrząsnęła. W 7. minucie wykonywała rzut wolny z okolic narożnika pola karnego. Josip Ilicic strzelił mocno i Alex Meret z trudem obronił odbijając piłkę przed siebie. Dopadł do niej Robin Gosens, ale Niemca dobrze zablokował Allan. Niestety, ratując sytuację Brazylijczyk doznał kontuzji i po chwili musiał opuścić boisko, a jego miejsce zajął Piotr Zieliński.

W 12. minucie po fantastycznym prostopadłym podaniu Lorenzo Insigne Jose Callejon stoczył w polu karnym pojedynek z Pierluigim Gollinim. Ostatecznie oddał strzał, ale bramkarz zdołał zatrzymać piłkę. Cztery minuty później był już jednak bezradny. Insigne świetnie przerzucił piłkę na prawą stronę do Callejona, a ten podał na piąty metr i Nikola Maksimovic, mimo interwencji Gosensa, strzelił głową do siatki. 1:0!

W 22. minucie powinno być 2:0. Po efektownej, szybkiej akcji Fabian Ruiz strzelił z ośmiu metrów. Po chwili piłka trafiła do Milika. Polski napastnik był co prawda atakowany przez Jose Palomino, ale z odległości czterech metrów powinien trafić głową do siatki. Niestety, po jego uderzeniu piłka uderzyła w słupek.

Z czasem coraz groźniej atakowali goście. Szybkie akcje przeprowadzali przede wszystkim prawym skrzydłem, gdzie wielkie problemy z powstrzymaniem rywali miał Sebastiano Luperto. W końcu jeden z takich ataków przyniósł powodzenie. W 41. minucie Ilicic zagrał do Rafaela Toloia, ten błyskawicznie podał do Remo Freulera, a Szwajcar uprzedził Koulibaly\'ego i strzelił z narożnika pola bramkowego. Meret powinien obronić to uderzenie, ale zupełnie niespodziewanie przepuścił piłkę między nogami i był już remis.

Po przerwie nadal trwała wymiana ciosów, ale Napoli stopniowo zaczęło mieć coraz wyraźniejszą przewagę. Bardzo aktywny był Insigne, który najbliżej zdobycia gola był w 59. minucie. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Dries Mertens sprytnie podał do kapitana, a ten w charakterystyczny sposób zawinął rogala w kierunku okienka. Piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła bramkę. Cztery minuty później bramkę mogli zdobyć goście. Ilicic wbiegł w pole karne, minął Luperto i Koulibaly\'ego, ale po jego podaniu przed bramkę piłka została zatrzymana przez Maksimovica.

W 68. minucie blisko gola był Milik. Tym razem strzelał z rzutu wolnego sprzed linii pola karnego. Uderzył bardzo dobrze, ale piłka trafiła tym razem w poprzeczkę. W końcu jednak Polak zdobył upragnionego gola. W 71. minucie świetnie z własnej połowy zagrał Ruiz, który wrzucił piłkę za plecy obrońców z Bergamo. Przejął ją Milik, przed polem karnym minął wybiegającego Golliniego i strzelił do pustej bramki.

W kolejnych minutach podopieczni Gianpiero Gasperiniego starali się ponownie wyrównać, ale coraz mniej wskazywało na to, że może im się to udać. Bardziej prawdopodobne było podwyższenie prowadzenia przez Napoli. W 86. minucie Fernando Llorente podczas próby strzelenia głową został staranowany przez obrońcę rywali. Gospodarze byli przekonani, że arbiter odgwiżdże karnego, ale Piero Giacomelli puścił grę i piłka błyskawicznie została przetransportowana pod bramkę Napoli. Nieco zdezorientowani zawodnicy Carlo Ancelottiego dali się tam ograć wręcz koncertowo. Toloi podał między obrońcami do Ilicica, Słoweniec wybiegł naprzeciwko Mereta i strzelił do siatki.

Gospodarze rzucili się w kierunku sędziego, od którego oczekiwali weryfikacji sytuacji sprzed kilkudziesięciu sekund. Wskórali jedynie tyle, że Ancelotti i jeden z jego asystentów zobaczyli czerwone kartki, a Insigne żółtą. Arbiter nie udał się nawet w kierunku monitora. Tym samym o wyniku całego meczu zadecydowali skryci w zaciszu swojego pokoju sędziowie specjalizujący się w analizach VAR.

Rozbici gospodarze mogli stracić kolejnego gola. Po dobrym podaniu Luisa Muriela przed kolejną szansą stanął Ilicic, ale tym razem znakomicie interweniował Meret. Pod drugą bramką szansę miał Callejon, ale w 7. minucie doliczonego czasu gry strzelił z 15 metrów wysoko nad bramką.

Mecz zakończył się zatem remisem. Nie byłby to wynik rażąco niesprawiedliwy, gdyby nie wydarzenia z ostatnich minut. Generalnie bowiem trzeba przyznać, że Atalanta zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. To jednak Napoli przez większość pojedynku przeważało, grało z większą determinacją. Zawodnicy Ancelottiego grali z błyskiem, pomysłowo, kombinacyjnie, przez wiele minut wyglądali wreszcie tak, jakby od nich oczekiwali kibice. Cóż jednak z tego, skoro na koniec najważniejszą postacią na boisku postanowił zostać sędzia...

OCENY (skala 1-10)

Meret (5,5) Po kilku znakomitych występach przyszedł czas na gorszy. A właściwie na jeden gorszy moment. Pierwsza bramka dla gości to ewidentna wina bramkarza. Potem częściowo się zrehabilitował broniąc w końcówce groźny strzał z bliska w wykonaniu Ilicica.

Di Lorenzo (6) Wreszcie wrócił na swoją pozycję, czyli prawą obronę. Zagrał dobrze, choć nie tak błyskotliwie, jak w wielu meczach z początku sezonu.

Maksimovic (6,5) Wrócił po kontuzji, bo przecież ktoś musiał zagrać na środku obrony. Spisał się dobrze, zatrzymał kilka groźnych akcji rywali. No i strzelił gola.

Koulibaly (6) Przez znaczną część meczu był nie do przejścia. A jednak ostatecznie nie został bohaterem, bo kilka razy dał się ograć Ilicicowi w polu karnym, m.in. podczas akcji, po której goście wyrównali.

Luperto (5,5) Z konieczności zagrał na lewej obronie i miał z tym olbrzymie problemy. Jego stroną sunęły najgroźniejsze ataki gości, to stamtąd zawodnicy Atalanty wyprowadzili oba ciosy zakończone golami. Luperto walczył, starał się, ale nie był w stanie zatrzymać Ilicica, Toloia i Hateboera.

Zieliński (7) Bardzo szybko musiał zmienić kontuzjowanego Allana. Początkowo nie robił olśniewającego wrażenia, ale rozkręcał się z każdą minutą. Po przerwie zagrał swoją najlepszą "połówkę" w tym sezonie. Był zadziorny, nieustępliwy, twardy, często inicjował akcje ofensywne. Nie był przy piłce tak często, jak zwykle, ale były to kontakty bardziej owocne dla drużyny.

Ruiz (7) Aktywny w rozegraniu i w destrukcji, oddał także kilka strzałów. Zaliczył fantastyczną asystę przy golu Milika.

Callejon (6) Dobrze współpracował z Di Lorenzo, asystował przy bramce zdobytej przez Maksimovica. Ale czasem brakowało mu zimnej krwi, za mało było także jego precyzyjnych dośrodkowań.

Insigne (7) Zaczął w imponującym stylu, miał spory udział w zdobyciu pierwszego gola. Im pewniej się jednak czuł, tym częściej wracał do starych błędów, np. niepotrzebnego oddawania strzałów i silenia się na techniczne zagrania. Ale był mocną siłą pociągową drużyny, miał ciąg na bramkę, grał bardzo aktywnie.

Lozano (5) Zagrał na pewno lepiej niż w kilku poprzednich meczach, ale i tak był stanowczo zbyt słaby. Częściej był widoczny na środku boiska niż w ataku, po jego jedynym strzale piłka trafiła w głowę obrońcy. Wciąż nie potrafi przekonać, że warto było czekać na jego transfer.

Milik (7) Gol, słupek i poprzeczka. Za gola i ładny strzał z rzutu wolnego należą mu się brawa, ale za uderzenie z czterech metrów w słupek trudno go pochwalić. Zagrał ambitnie, walczył o piłkę, był widoczny nie tylko pod bramką przeciwnika.

Mertens (6) Zmienił Lozano i już w pierwszej akcji pokazał, że jest bardziej przydatny od Meksykanina. Potem jednak już tak nie imponował, chociaż siał zamęt na połowie rywali i walczył ambitnie o każdą piłkę.

Llorente (6) Wszedł na ostatnie 10 minut i spełniał swoje zadanie zagrażając przeciwnikom. W 86. minucie mógł wypracować rzut karny, ale sędzia uznał, że nie był faulowany przez rywala.



Komentarzy: 2
Mako
Mako

Mecz godnych sobie rywali, fajnie się to oglądało, szkoda że nie dowiezliśmy zwycięstwa

kazet
kazet

Dużo lepiej wyglądała nasza gra, niż ze SPALem, Torino, Cagliari czy nawet Salzburgiem, ale lewa obrona to dramat. Luperto starał się uczestniczyć w akcjach ofensywnych, ale przy tych kontrach nie nadążał i Atalanta wykorzystywała tę lukę. Po zeszłym sezonie nie sądziłem, że to powiem, ale Mario - wróć.