W półfinale Coppa Italia spotkały się dwie drużyny, które w ostatnich latach stworzyły wiele pasjonujących, pięknych widowisk. Tym razem obejrzeliśmy nudny mecz, w którym Napoli przyjęło rolę słabeusza broniącego się przed porażką.
W ostatnim czasie wiele było okazji i powodów, żeby krytykować grę Napoli. Ale że przyjdzie nam obserwować taki mecz, chyba mało kto się spodziewał. Gennaro Gattuso w środku sezonowego serialu postanowił przeprowadzić eksperyment, zmienić system gry i tym samym zrujnować resztki tego, co jeszcze w miarę prawidłowo funkcjonowało.
W 8. minucie Elseid Hysaj przejął piłkę źle wyprowadzaną przez rywali, podał ją do Lorenzo Insigne, a ten uderzył blisko słupka i Pierluigi Gollini musiał się ratować wybiciem na rzut rożny. Ponad pół godziny później Diego Demme przedryblował w polu karnym dwóch przeciwników, ale jego strzał na dalszy słupek był minimalnie niecelny. No i to już wszystko, jeśli chodzi o ofensywne popisy Azzurrich w środowy wieczór. Owszem, były jeszcze jakieś strzały, na to wskazują złudne dane statystyczne, ale bramkarz z Bergamo zapewne w ogóle ich nie odnotował, bo bronić musiał jeszcze tylko płaskie uderzenie Hirvinga Lozano z 25 metrów.
Atalanta też nie może się pochwalić wieloma osiągnięciami, chociaż odmienne zdanie może mieć David Ospina. W odróżnieniu od swojego odpowiednika z drużyny gości Kolumbijczyk musiał wykazać się refleksem przy bronieniu w sytuacjach sam na sam z Matteo Pessiną, Rafaelem Toloiem i Luisem Murielem. Bo jeśli w tym meczu ktokolwiek myślał o zwycięstwie, to na pewno była to ekipa z Lombardii. Napoli w tym czasie skupiło się na blokowaniu dostępu do własnej bramki i szukaniu najprzeróżniejszych, zwykle nieskutecznych sposobów na wydostanie się z własnej połowy. Rozpaczliwe uciekanie z piłką przed pressującymi rywalami, wybijanie na oślep, beznadziejne pojedynki w okolicach linii środkowej boiska - to były główne pomysły na ten mecz.
Gattuso... Albo nie, ja już o nim pisać nie będę. Jeśli ktoś chce zobaczyć jego wizję futbolu, przyjrzeć się drużynie budowanej przez niego przez ponad rok, niech jeszcze raz obejrzy mecz z Atalantą. Proszę tylko z rozpaczy nie wydłubać sobie oczu widelcem.
OCENY (skala 1-10):
W zasadzie zawodnicy nie powinni być oceniani za ten mecz, bo zostali tak ustawieni przez trenera, że właściwie chyba sami nie mieli pojęcia, co mają robić. No ale trzeba kogoś wyróżnić, więc oceniamy:
Ospina (7) Popełnił jeden błąd przy wybijaniu piłki z pola karnego. Ale zrehabilitował się za to z naddatkiem. Trzy sytuacje sam na sam, groźne uderzenie Muriela, strzał główką Zapaty - golkiper ze wszystkim sobie poradził.
Manolas (3) Bronił, ale rywale przedostawali się w pole karne, a nawet stawali samotnie naprzeciw bramkarza. Wybijanie piłki byle gdzie, czasem skutecznie.
Maksimovic (3) Jak wyżej.
Koulibaly (6) Przy wychodzeniu z własnej połowy równie beznadziejny, jak koledzy. W defensywie też zaczął niepewnie. Ale z czasem wziął na siebie rolę osoby, która musi naprawiać błędy wszystkich partnerów. Kilka razy uratował drużynę przed stratą gola.
Di Lorenzo (4) Trudno powiedzieć, czy sprawdził się jako wahadłowy. Razem z kolegami skupiał się na bronieniu dostępu do własnego pola karnego.
Hysaj (3) Jak wyżej.
Bakayoko (4) Sporo przejęć piłki, no ale przy takim zagęszczeniu każdemu zawodnikowi co chwila musiała spadać pod nogi jakaś bezpańska piłka. Co należało z nią potem zrobić, to już inna sprawa. Zadań ofensywnych na szczęście i tak nie było.
Demme (3) W ostatnich tygodniach zachwycał umiejętnościami ofensywnymi. Dzięki pomysłowemu panu z ławki trenerskiej nie miał już okazji ich zaprezentować. A w rozpaczliwej walce defensywnej nie zawsze dawał sobie radę.
Politano (3) Jeden z trzech zawodników skazanych na beznadziejne szarpanie się na połowie rywala, a właściwie to w okolicach środka boiska, bo dalej ciężko było się przedrzeć..
Lozano (3) Jak wyżej.
Insigne (3) Jak wyżej. Jeden dobry strzał i kilka beznadziejnych. Często przy piłce, sporo dryblował, zwykle bez sensu, no ale coś trzeba na tym boisku robić.
Elmas (3) Wszedł na boisko w 66. minucie i dotrwał do końca.
Zieliński (3) Jak wyżej, tylko wszedł w 69. minucie, więc męczył siebie i nas o trzy minuty krócej.
Petagna (4) Wszedł chyba z zadaniem grania jako środkowy pomocnik, albo żeby po prostu robić cokolwiek. I robił to dobrze, zwykle zgrywając do tyłu każdą piłkę, która jakimś cudem do niego dotarła.

napoletano
Choć mecz był niesamowicie szarpany, nieskładny i momentami usypiający to można wyłapać z niego kilka smaczków. Widać było gołym okiem, że nie jest to dla naszych piłkarzy optymalne ustawienie. Gdy zobaczyłem jakich zawodników Rino desygnował na to spotkanie to oczami wyobraźni widziałem zespół płynnie przechodzący z defensywy 1-5-4-1 w ofensywe 1-3-5-2. Z płynnością nie miało to jednak nic wspólnego, a ustawianie się i zachowanie Manolasa czy Demme podczas wyprowadzania piłki spod pola karnego było karygodne. Względnie pozytywnie zaskoczył mnie natomiast Elseid, który mimo braków motorycznych i technicznych wywiązywał się ze swojej roli lepiej niż Di Lorenzo po drugiej stronie. Dla naszych ofensywnych graczy natomiast była to prawdziwa próba charakteru. Szukali, szarpali, ale zgodnie z przewidywaniami na niewiele mogło się to zdać. Według mnie kilku zawodników mimo wszystko zaliczyło przyzwoity występ. K2, Lollo, Ospina, Baka i Hysaj nie powinni mieć sobie wiele do zarzucenia za ten mecz. Teraz tylko czekać na rewanż
Mako
K2 wczoraj najlepszy co źle świadczy o występie Azzurri. Pozytyw to zero z tyłu. I tak wiadomym było od początku ze decydujący będzie drugi mecz przy tak wyrównanych możliwościach przeciwników. Rewanż musimy zagrać o niebo lepiej żeby awansować
MichalloSSCN
Insigne zagrał według mnie bardzo dobrze. Starał się przyspieszać grę i coś kreować, wygrywał pojedynki 1 na 1. Najlepszy z naszego ataku. Ospina i Koulibaly świetni, pochwalę też Di Lorenzo i Bakayoko, który zagrał najlepszy mecz od jakiegoś czasu.
LesiuNapoli
Insigne bardzo dobry mecz zagrał i zasługuje na więcej niż 3. Poza tym zmiana systemu była wymuszona koniecznością odpoczynku niektórych zawodników (Elmas, Zieliński ,Petagna) więc nie ma co gadać, jak to jest źle i niedobrze, a spojrzeć czasem na terminarz, tabele, drabinki, ilość i jakość zawodników i zrozumieć pewne zmiany, a nie je od razu negować. Cieszy na pewno to, że jest czyste konto z jedną z najsilniejszych ofensyw w Europie. Będzie rewanż, a tam wystarczy remis 1:1, bez zbędnego wysiłku